W poniedziałek do pracy...nareszcie, choć w domu zawsze coś do zrobienia się znajdzie. A jak do pracy to oczywiście z czymś nowym. Tym razem pojawiły się kolczyki, takie krótkie przy uchu.
Pierwsze czerwone powstały z korala w kształcie oponek.
Drugie z niebieskich koralików crackich w kształcie walca.
Ostatnie z szkiełek weneckich.
A tutaj całość...mam nadzieję, że przywołam nimi wiosnę, choć w centralnej Polsce śnieżnej zimy brak, tylko chłodek jest.
Powoli staram się "wyrabiać"drobne biżuteryjno-koralikowe elementy i zamieniać je w coś do noszenia.